Kłopoty życiowe przytłoczyły moje hobby, moją radość, moje zapatrzenie na świat...wszystko
Zapomniałem o fotografii...o radości szlajania się z obiektywem...o radości spojrzenia na świat...no i o radości publikowania moich zdjęć :)
Ostatnia wycieczka była chyba w lutym...pokłóciłem się z kobietą, uniosłem się męskim honorem, trzasnąłem drzwiami i pojechałem na "włóczęgę"
Zabrałem aparat i pojechałem w "najbezpieczniejsze" miejsce w Szczecinie - Skolwin.
Miejsce o którym świat zapomniał...i to było miejsce dla mnie :)
sam włóczyłem się po nabrzeżu obserwując, jak kra przesuwa się po Odrze, gdy podszedł jeden gagatek z rozprostowanymi skrzydłami i sycząc, zachęcał do zapoznania się z regulaminem uczęszczania po jego terenie :)
Kocham teki zbliżenia i chyba, jak sam zauważyłem, wdepnąłem w jego posiadłość
Więc dogadaliśmy się jakoś odnośnie granic i zacząłem pstrykać trochę zdjęć :)
Oto one:


i jeszcze jeden styczniowy widok znad Miedwia

Niedługo zacznę częściej dodawać zdjęcia do bloga...chyba czas się powłóczyć z aparatem znowu :)
Pozdrawiam wszystkich

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz